Moje ulubione gry na iPada i iPhone'a

Fruits Collector, dla naprawdę prędkich 0,79 E

Fruits Collector, dla naprawdę prędkich

Ocena Redakcji
  • Pomysł
  • Technika
  • Grywalność

Oto kolejna polska gra, tym razem przedpremierowo u nas – Fruits Collector na iPada. Na pierwszy rzut oka przypomina Fruit Ninja, ale po bliższym zapoznaniu okazuje się być czymś innym. Czymś kompletnie innym.

Fruits Collector to bowiem gra zwiększająca refleks i to jest jej główna zaleta. Pod pozorem zbierania czy raczej przekrawania owoców kryje się bowiem tytuł, w którym sam Chuck Norris po kilku przegranych z rzędu rundach wyjechałby w iPada z półobrotu.

Tak, Fruits Collector potrafi być frustrujący. Po kolei jednak – na ekranie wyświetlone jest drzewo, a na drzewie wiszą owoce, które spadają jeden po drugim w losowej kolejności. Naszym zadaniem jest machnięcie po ekranie tak, żeby przeciąć ich lot. Nic prostszego, wydawałoby się? A jednak.

Firma, która wyprodukowała Fruits Collector nazywa się Annoying Orange. Adekwatna nazwa, gra potrafi być histerycznie annoying.

Owoce spadają bowiem bez najmniejszego znaku, po prostu sru i lecą. Jeśli wiszą na dolnych gałęziach, dotarcie do krawędzi ekranu zajmuje im jakieś trzy dziesiąte sekundy. Zanim zauważamy taki owoc, zanim przenosimy rękę i zanim szuramy palcem, w dziewięciu przypadkach na dziesięć gruszki czy też pomarańczy już nie ma. A jeśli następna zaczyna spadać po drugiej stronie drzewa… ale to denerwuje tylko w wypadku trybu „nie dopuść do opadnięcia więcej niż trzech owoców”. Jak na razie mój rekord w tym trybie wynosi dziesięć i obawiam się o integralność iPada, jeśli miałbym spróbować go poprawić.

Pozostałe tryby są już bardziej wybaczające – w jednym z nich kroimy owoce na czas, dość prędko wyrabiając w sobie odruch taki, jak zawodnicy przy strzelaniu do rzutków. Zanim pomyślimy „o, leci owoc”, to już go kroimy i zgarniamy punkty. Szkoda, że nie ma tu jakichś kombosów za kilka przeciętych owoców z rzędu.

Drugi tryb to tak zwany endless mode – owoce spadają w nieskończoność, a kandydat na łapacza kotów – bo to do ich szkolenia powinien być wykorzystywany Fruits Collector – tnie ile wlezie, zdobywając punkty i w końcu w którymś momencie naciskając znak „Give Up”.

Chwila odprężenia w trybie zbierania owoców do koszyka. Wciąż trzeba być prędkim, ale już nie aż tak...

Najbardziej do gustu przypadł mi short rounds, w którym to trybie autorzy pokusili się o całkiem sympatyczne koncepty – a to trzeba klikać na owoce oznaczone numerami od najmniejszego do największego, a to klikać tylko na owoce zepsute albo zdrowe… oczywiście na każde zadanie mamy kilka sekund i oczekiwana jest od nas może nie nadludzka, ale jednak porządna prędkość.

Fruits Collector wymaga odrobiny doszlifowania. Miło patrzy się na ostre jak żyleta plansze, ale gdy człowiek nagle dostaje trzema gruszkami pod rząd w głowę, mina mu rzednie. Tytuł jest stanowczo za szybki (a gram dużo – z sukcesami – w Call of Duty na konsoli, więc nie można mi zarzucić braku refleksu), przydałoby się delikatne spowolnienie wszystkiego, może dodanie animacji urywających się owoców i gra byłaby dużo przyjemniejsza. W obecnym stanie to hardkor w casualowym przebraniu, a nie o to chyba chodziło.

ORBITAL HD - bitforge Ltd Wersja na iPada

Copyright (c) iGranie.com 2011 Wszystkie prawa zastrzeżone

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twoja ocena