Gra o roślinkach wojujących z zombiakami. Plants vs Zombies zawojowało najrozmaitsze platformy, zaczynając od peceta, ale to na iPadzie i iPhone’ie odniosły największy sukces. To gra dziwaczna, ale konsekwentna i szalenie wciągająca.

Słoneczniki generują słoneczka oczywiście. A zombiak ze słupkiem na głowie jest silniejszy od kolegów
Zasady? Uproszczony tower defense. Mamy pięć alejek, którymi z prawej strony wędrują w naszą stronę zombiaki. Do nas należy ustawianie kwiatków po stronie lewej. Niektóre z nich strzelają, inne dają niezbędne słoneczka, za pomocą których kupujemy następne kwiatki – wydawałoby się standard.
Moc tej gry leży jednak w nieprawdopodobnie szczegółowym doszlifowaniu wszystkich elementów związanych z samą rozgrywką. Zombiaki wychodzą dokładnie wtedy, kiedy powinny, my mamy tyle słoneczek, ile powinniśmy mieć, a jeden błąd wcale nie przekreśla całego planu i nie zmusza nas do rozgrywania całej planszy od nowa.
Szybko okazuje się, że twórcy dalecy są od schematyczności. Co kilka poziomów zmieniają się zasady: a to zaczynamy grać w nocy (więc musimy korzystać z roślin nocnych), a to bronimy przed zombiakami tylnego wejścia do domu (więc środek ogródka przecina basen). Po drodze odnajdujemy jeszcze całkiem sporo minigierek i zarabiamy kasę, wydawaną na roślinki o nowych funkcjonalnościach lub takie, które sobie po prostu hodujemy w spokojnej szklarni, gdzie żaden zombiak nas nie goni.
Przy takiej tematyce grafika jest oczywiście kreskówkowa i przy okazji znakomicie pomyślana – nie ma tu elementów strasznych ani odrzucających, a animacja jest przeurocza. Plants vs Zombies to jedna z najważniejszych gier na iPhone’a i iPada – nie wypada jej nie znać, bo to ideał.
Ostatnie komentarze